Blog Kacpra Tekieli

 

Wspomnienie o Tomku Kowalskim

" (...) mniej szczęścia mieli, ilu ich było?

wielu nawet ich nie liczyłem (...)"

                                 K. Staszewski "Komu bije dzwon"

 

Tomasz Kowalski fot. Kacper Tekieli

 

 Z Tomkiem spotkalismy się po raz pierwszy w Poznaniu, na otwarciu jego hostelu. Następnego dnia wyrazilismy obopólną chęć wybrania się razem w Tatry. Jakiś czas później, o 3 w nocy byliśmy w drodze na Przełęcz pod Kopą, od której to rozpoczeliśmy wspinaczkę granią Tatr Wysokich. Irytowało go gdy czasem zatrzymywałem się w celu zrobienia zdjęcia czy nakręcenia filmu, a mi podobało się jego konkretne podejście do tej "wycieczki".

Taszczylismy łącznie około 25 kg i raz zgubilismy drogę, a mimo to na Lodowym zameldowaliśmy się po zaledwie 6,5 h "skyrunningu", co dawało podstawną nadzieję na rekordowy czas podczas właściwego podejścia, po "opatentowaniu" trasy.

To z woli Tomka zrezygnowaliśmy z asekuracji na Papirusowych Turniach i na wszystkich innych odcinkach przebiegniętej drogi, rolę liny ograniczając do narzędzia zjazdowego.

Tomek pewnie poruszał się na żywca zarówno w czwórkowych pasażach, jak i w dwójkowej i eksponowanej kruszyźnie grani, miał mnóstwo pary i jeszcze więcej motywacji. Z powodu zbliżającego się niżu zeszliśmy z Białej Ławki do doliny Jaworowej, lecz obiecalismy sobie bicie rekordu całości grani w 2013 roku...

oto jego relacja z tamtej wspinaczki: http://magisterkowalski.blogspot.com/2012_07_01_archive.html

i moja:  http://old.polskihimalaizmzimowy.com/pages/posts/proba-sil-na-grani-tatr-wysokich.-odcinek-przelecz-pod-kopa---biala-lawka.-554.php

 

Kacper Tekieli i Tomek Kowalski w Dolinie Jaworowej

 

W górach prędzej ujdzie na sucho fałszywy krok w szczęśliwej chwili, niz dobra decyzja w pechowych okolicznościach...

Choć muszę przyznać się do końskiej dawki odczuwanego smutku i poruszenia, to jednak jest równiez radość z tego, ze zdązyłem go poznać, wspólnie z nim się wspinać.

Macieja miałem przyjemność znać tylko z widzenia i krótkich wymian zdań w Murowańcu. Jego historia zamknięta w ostatnim ćwierćwieczu wciąz nie mieści mi się w wyobraźni i jest na tyle "powieściowa", ze nie potrafi dotrzeć do mnie jej smutna realność.

 

KT

 

Ostatnie zmiany: 09.03.2013

wróć

Komentarze:

szamanick dnia 08.03.2013 o godzinie 23:01
zazdroszczę Spotkania. Współodczuwam.






























youtube to mp4
Haj-ka dnia 11.03.2013 o godzinie 18:50
Piękne słowa, przykro mi ogromnie, zostawiam wyrazy współczucia i mam nadzieje pocieszenia.

Tak młody człowiek zginął, zostawił na ziemi po sobie tyle łez, ale zostawił też piękne wspomnienia, tak jak te wyżej, wielkie osiągnięcia, pokazał prawdziwą odwagę i determinację. Zginął robiąc to co kochał, po tym jak osiągnął swój cel! Jako alpinista uwielbiał być nad ziemią, teraz zdobył swój najwyższy szczyt... Będę się modliła za ich dusze.

Dodaj swój komentarz

Sponsor sprzętowy:
Partner programu:
Dostawca lin: