Blog Artura Hajzera

Selekcja

Trwa budowanie składu najbliższej zimowej wyprawy na niezdobyty zimą ośmiotysięcznik. Metody są różne. By zidentyfikować wachlarz pożądanych cech uczestnika wyprawy nie zaszkodzi sięgnąć do podręczników. I tak weźmy podręcznik do turystyki z 1796 roku Baltazara Hacqueta, Bretończyka, związanego z monarchią habsburską. Był profesorem anatomii i chirurgii w Lublianie, profesorem "Historii naturalnej" na lwowskim uniwersytecie. Czterdzieści lat poświęcił górskim podróżom. Wydał wiele książek o Alpach i czterotomowe dzieło o Karpatach.

W opracowaniu ( Wierchy, Kraków 1949) tego pierwszego w literaturze alpinistycznej podręcznika dla turystów górskich, dokonanego przez Juliusza Zborowskiego, dyrektora Muzeum Tatrzańskiego, czytamy że :

"Dwa początkowe rozdziały przeznaczył Hacquet omówieniu fizycznych i psychicznych właściwości, jakie powinny cechować górskiego podróżnika.
Powinien być on dobrze zbudowany, nie ułomny, a najkorzystniejsza wysokość jego ciała to 5 do 5 ½ stóp, tj. około 150 do 165 cm. Bo człowiek wysokiego wzrostu nie nadaje się do wspinaczek. Rzadko kiedy ma on silne muskuły, a zatem posiada mniej siły. Z powodu większej budowy ciała musi dźwigać więcej własnego ciężaru, a im wyższe ciało, tym łatwiej może stracić równowagę. Tracenie zaś równowagi powoduje częstsze upadki, czyli naraża na niebezpieczeństwa. Wreszcie im dłuższe są kości, tym łatwiej je złamać.
(.....)
Wzrok musi posiadać turysta dobry i daleko widzący; człowiek krótkowzroczny naraża się na wypadki a nawet złamanie karku. Płuca muszą być zdrowe, silne, wytrwałe. Poleca przy tym Hacquet nabranie wprawy przez częste marsze w młodości i częste zimne kąpiele nóg. Przed używaniem ciepłej wody przestrzega, bo ona usuwa z podeszwy stopy grubszy naskórek; radzi stałe używanie butów.
Turysta powinien odznaczać się brakiem leku przed przepaściami. Zawrót głowy- to wynik leku. Można się pozbyć zawrotów głowy przez odpowiednie ćwiczenia przed rozpoczęciem górskich podróży. Zaprawa polega na wchodzeniu na wysokie wieże, na rusztowania, na dachy itp.
(......)
Bo Hacquet, któremu oczywiście nawet na myśl nie przychodzi, iż kobieta mogłaby również uprawiać górską turystykę zdecydowanie wyklucza żonatych z alpinizmu.. Jego zdaniem żonaty mężczyzna, o ile kocha swoją żonę- a tak powinno być w małżeństwie- traci przy rozstaniu wiele ze swojej odwagi. ........... Żonaty woli mniej ryzykować, bo jako ojciec nieletniego potomstwa niechętnie naraża się na niebezpieczeństwo.
(.........)
Wreszcie ostatni argument, typowy dla naszego autora, który zawsze bez ogródek wypowiada swoje zdanie i nigdy nie przemilcza drażliwych zagadnień: długa i częsta nieobecność męża wystawia kobietę na pokusy i prowadzi do małżeńskiej zdrady, żadna zaś kara nie odwiedzie płci pięknej od wyrzeczenia się mężczyzny."

No to wytyczne mamy. Dobranie składu wyprawy staje się prostsze. Modelowy uczestnik powinien być rozwspinanym, wybieganym, niskim kawalerem bez okularów, który do tego nie jest sterylnym czyściochem.

:)

Artur

Ostatnie zmiany: 29.07.2010

wróć

Komentarze:

Inny Blogowicz dnia 03.08.2010 o godzinie 06:24
dla mnie bomba :)
J. dnia 16.08.2010 o godzinie 15:12
Proszę częściej. Dużo częściej.
Tomek dnia 21.11.2010 o godzinie 21:43
Dobrze, że Pan Hacquet nie selekcjonował Polskich Himalaistów jakieś 40 lat temu. Kilku wspaniałych wspinaczy chyba by się "nie załapalo". Po prostu, trzeba robić swoje.

Dodaj swój komentarz

 

Sponsor sprzętowy:
Partner programu:
Dostawca lin: