Relacja z BP 27.07.2014

27.07.2014

24 lipca ok. 22-iej, do polskiej messy w bazie wyprawy wszedł członek zespołu tajwańskiego z prośbą o pomoc umierającemu w obozie IV (ok.7500m) rodaka. Siedzący w bazie Kacper skontaktował się z kolegami przebywającymi w tym czasie w obozie III. Troje z nich było bezpośrednio po udanym ataku szczytowym na główny wierzchołek Broad Peak. W "trójce" byli również Krzysiek, Grzesiek i Maniek. Ten ostatni jako jedyny był w miarę "świeży", a ponadto - zrządzeniem losu - zna się rzeczy bo jest ratownikiem medycznym i gorskim. Próby zrekrutowania partnerów z innych wypraw do akcji ratunkowej zakończyły się fiaskiem, mimo tego że proszeni o udział byli również rodacy umierającego wyżej Shahima.

W tej sytuacji do akcji włączyli się Grzegorz (24h po ataku szczytowym na Middle) oraz Marek, który po akcji szczytowej nie zdążył nawet wysuszyć butów. Po trzygodzinnej walce o znalezienie w nocy "czwórki", Maniek i Grzesiek dotarli do poszkodowanego, który znajdował się pod prowizoryczną opieką pary Meksykanów. Maniek zaaplikował mu niezbędne leki, a Grzesiek podał tlen. Nazajutrz w godzinach porannych wrócił po Shahima jego osobisty tragarz wysokościowy, który sprowadził Go do obozu III, a wieczorem do "dwójki", gdzie następnego dnia po raz kolejny dostał od Mańka dawkę leków.

Akcja ratowania Tajwańczyka splotła się z problemami zdrowotnymi Krzyśka, któremu pomocy należało udzielać równolegle. 25 lipca rano stracił on poczucie równowagi i czuł się coraz gorzej. W tej sytuacji Maniek, który wrócił z nocnej akcji, bez zastanowienia zaaplikował koledze lek na obrzęk mózgu, a Piotr rozpoczął podawanie tlenu. Po około godzinie przygotowań, Piotr rozpoczął sprowadzanie Krzyśka. Wszelkie zakłócenia w podawaniu mu tlenu, spowodowane poluzowaniem maski itd. natychmiast odbijały się na stanie chorego, który zaprzestawał współpracy z ratującym.

Po 9 godzinach akcji, Krzysiek, Piotr oraz Agnieszka znaleźli się pod ścianą, gdzie czekała na nich reszta polskiego zespołu z jedzeniem i piciem. W bazie stan Krzyśka uległ znacznej poprawie, zmierzając do normy w dniu następnym. Tego samego dnia wieczorem, do bazy dotarł Grzegorz, ktoremu akcja ratowania Tajwańczyka uniemożliwiła bezpieczne wyjscie do ataku szczytowego na główny wierzchołek Broad Peak. Maniek i Marek z powodu późnej pory i sporego ładunku sprzetu spędzili noc w obozie II.

Nazajutrz po zwinięciu całego polskiego ekwipunku z "dwójki", zeszli na dół, kończąc tym samym właściwą część wyprawy. W trakcie zejścia z dwójki Maniek aktywnie uczestniczył w sprowadzaniu poszkodowanego Tajwańczyka aplikując mu tlen i zastrzyki ratujące życie.

wróć
Sponsor sprzętowy:
Partner programu: