Blog Kacpra Tekieli

 

Próba sił na Grani Tatr Wysokich. Odcinek: Przełęcz pod Kopą - Biała Ławka.

24 lipca wybraliśmy się z Tomkiem Kowalskim na pierwszy odcinek Grani Tatr Wysokich. Głównym zadaniem było zbadać swoje szanse w perspektywie próby przejścia całości, oczywiście w dobrym czasie.

Fragment opracowanie Tadeusza Szczerby i Mariana Kunickiego. Na czerwono pokonany odcinek grani, na zielono niektóre ze zdobytych szczytów, na zółto Baranie Rogi, które nie nalezą do Grani Tatr Wysokich i na które - po zdobyciu oddalonego od nich o kilkadziesiąt metrów Baraniego Zwornika - nie zdecydowalismy się wchodzić.

fot. Kacper Tekieli. Grań Główna Tatr. Tomek Kowalski tam gdzie wapień i dolomit spotykają granit.

Chcąc nie chcąc, porównywaliśmy nasze możliwości z czasami osiagniętymi przez inne zespoły czy tez solistów - zdobywców GGT. Nadciągający okres burzowy ograniczył mozliwości pierwszej próby (onsajtu gdyby zastosować nazewnictwo sportowe) do kilkunastu godzin, które to miały zmierzyć siły i zestawić je z zamiarami na korzystniejszy czas. Miarodajnym odcinkiem wydawał się być fragment od przełęczy Pod Kopą do Lodowego Szczytu, który to w przeszłości pokonywany był w rozstrzale czasowym od 4h:40min. (po wcześniejszym rozpoznaniu drogi i solo) do 12 godzin (równiez RP), zeby wspomnieć tylko o taternikach z pierwszej ligi. Nam udało się osiągnąć wierzchołek Lodowego (2627m) po 6 godzinach i 31 minutach (równo 1500m podejść i 655m zejść do tego momentu) , co jest wynikiem bardzo dobrym i w naszym skromnym odczuciu, świetnym w próbie OS. Pomogła nam decyzja o zaniechaniu asekuracji na jakimkolwiek odcinku grani, nie pomagał natomiast balast w postaci szpeju niesionego jednak w plecach, oraz dwukrotne pogubienie optymalnej lini.

fot. Kacper Tekieli. Tomek Kowalski na Grani Tatr Wysokich.

 

fot. Kacper Tekieli. Grań Tatr Wysokich. Jeden z pierwszych widoków "na lewo", idąc ze wszchodu na zachód. Kiezmarskie i Łomnica

Przyjmując zasady przejścia, postanowlismy - jako absolutne minimum - wejść na każdy wierzchołek zaznaczony w przewodniku Janusza Kurczaba "Najpiękniejsze szczyty tatrzańskie" wytłuszczonym drukiem. Poza tymi, udało się wejść na kilka "bonusów" np: kolejną - po Wielkiej Papirusowej Turni (na marginesie nie skorzystalismy tam z zachodu obchodzącego zachodnią część grani) czy ostatnią z Baranich Czub (z której wykonalismy jedyny tego dnia zjazd).

fot. Kacper Tekieli. Grań Tatr Wysokich. Lodowy Szczyt (2627m).

 

fot. Kacper Tekieli. Grań Tatr Wysokich. Tomek Kowalski w czasie krótkiego zjazdu z ostatniej Baraniej Czuby

Po wejściu na Lodowy Szczyt i wykonania tym samym planu minimum, postanowilismy zwolnić tempo i przyłożyć się do rozpoznania grani pod względem logistyki przejścia właściwego; jeszcze przed zejściem na Lodową Przełęcz, rozgladalismy się za źródełkami sączącymi się ze zboczy najwyższego szczytu Grani Głównej, aby uzupełnić zapasy wody. Wyłapywanie jej do butelek trwało na tyle długo, że korzystniejszym okazało się zejście do doliny Staroleśnej, aby tam dostać czego chcieliśmy.

fot. Tomek Kowalski. Grań Gówna Tatr. Kacper Tekieli zbliża się do Śnieznego Szczytu (2464m).

 

Po wznowieniu wspinaczki, jeszcze troche ponad godzinę zajęło nam wejscie na Mały Lodowy (2461m) a następnie zejście, przez Zbójnickie Turnie do Białej Ławki, gdzie ostatecznie po około 10,5 h godzinach akcji brutto zeszliśmy do Doliny Jaworowej.

fot. Kacper Tekieli. Grań Główna Tatr Wysokich. Na Lodowym Szczycie pojawilismy się w 6,5h od rozpoczęcia akcji na Przełęczy pod Kopą. Na zdjęciu Tomek Kowalski i Kacper Tekieli.

 

Patrząc w przyszłość; dobry i swobodnie zrobiony czas na tym fragmencie pozwala optymistycznie patrzeć na dalsze próby. Niestety nie znam zespołowego rekordu przejścia Grani Tatr Wysokich, bądź całości Tatr, zeby zaryzykować stwierdzenie, ze jest on w naszym zasięgu. Z drugiej strony czy dwie osoby wspinające się równocześnie na zywca według zasady "gdzie wola, tam droga" mozna nazwać zespołem? Oprócz liny łączącej nasze uprzęze, jako zespołowi nie brakowało nam niczego i jak na zespół ja będę na nas patrzył; dla kogoś z zewnatrz były to prawdopodobnie jednak dwa solowe przejścia w towarzyskiej atmosferze wzajemnej pomocy. Tak czy inaczej dziękuję Tomkowi za tę próbę sił i wyrażam nadzieję na kolejne odcinki, by następnie spróbować całości.

Kacper

fot. Kacper Tekieli. Grań Tatr Wysokich. Tomek Kowalski na południowej ścianie Wielkiej Zbójnickiej Turni 

 

Kacper Tekieli i Tomek Kowalski po zejściu do Doliny Jaworowej

Ostatnie zmiany: 26.07.2012

wróć

Komentarze:

Krzysiek Kośny dnia 13.08.2012 o godzinie 11:52
Hej.
Czas niezły, ale chyba macie trochę za dużo w plecakach.
W 99 robil;iśmy próbę z Jurkiem Stefańskim mocno na lekko (max 2,5 kg na plecach)udało nam się dojść w 9h(równo 6h do Lodowej Przełęczy) od przełęczy Pod Kopą do Rówienkowej przełęczy pomiędzy Krzesanym Rogiem a Rówienkową Turnią.Z przełęczy zgonił nas deszcz który padał przez 24h. Próbę robiliśmy bez znajomości tej części grani. Ominęliśmy Małą Zbójnicką Turnię, asekurowaliśmy się tylko na Ostrym (ok 6m) oraz na uskoku Krzesanego Rogu. Pozdrav.
Kacper dnia 17.08.2012 o godzinie 13:53
Gratuluję. Niezły czas. My rzeczywiście za dużo dopakowaliśmy. Mieliśmy po 8-9 kg na plecy :( ale poprawimy się
Pozdrawiam
Kacper
Konrad dnia 16.05.2014 o godzinie 19:56
Niestety, z Tomkiem już tego wyniku nie poprawicie. Wielka szkoda.

Dodaj swój komentarz

Sponsor sprzętowy:
Partner programu:
Dostawca lin: