Po szczycie - relacja Roberta Szymczaka

 

Jestem bardzo szczęśliwy. Powoli do mnie dochodzi, co się stało kilka dni temu na Nanga Parbat. Dokonaliśmy pierwszego w tym roku wejścia na szczyt ośmiotysięczny w Pakistanie, pierwszego w sezonie wejścia na Nanga Parbat!!!
Własnymi siłami zdobyliśmy zachodnią ścianę Nanga Parbat drogą Kinshofera, położyliśmy 3500m lin poręczowych...

19 czerwca wyszliśmy z bazy na 4200m (ja, Ola Dzik, Irek Waluga, Marcin Kaczkan, Arek Grządziel), w celu dojścia lub przespania się na wysokości powyżej 7000m w ramach aklimatyzacji. Było to po około tygodniowym okresie załamania pogody. Droga do obozu I okazała się zasypana świeżym lawiniskiem. Namiot został przykryty półmetrową warstwą śniegu. Odkopaliśmy go i postawiliśmy na nowo. Cały dzień przeczekaliśmy w obozie I (4800m) ze względu na zagrożenie lawinowe.
W międzyczasie okazało się, że jest okno pogodowe i zespół Artur Hajzer, Robert Kaźmierski i Jarek Gawrysiak zdecydował się na wyjście szczytowe. Spotkaliśmy się z nimi w nocy w obozie pierwszym.
20 czerwca około 3.30 w nocy wyszliśmy w kierunku obozu II. Drogę na zmianę torowaliśmy razem. Obóz II (5950m) również został zasypany – odkopaliśmy namiot, postawiliśmy na nowo...
21 czerwca o 2 w nocy wyszliśmy celem przetorowania drogi do obozu III. W obozie III (6650m) byliśmy około 12 w południe – kolejny raz odkopywanie namiotu, budowanie na śniegu platformy na nowe namioty.
Następnego dnia, 22 czerwca kolejny raz pobudka o północy i wyjście około 2 w nocy. Tym razem celem było dojście do 7000m – czyli do przełamania góry. Jako grupa aklimatyzacyjna chcieliśmy po prostu dotknąć 7000m i z czystym sumieniem zejść do bazy, odpocząć i czekać na kolejne okno pogodowe.
Około 8 rano byliśmy już na przełamaniu. Wtedy Robert Kaźmierski, który tego dnia nie czuł się najlepiej, zakomunikował, że jest mu zimno i chciałby pożyczyć kombinezon. Jako jedyny z grupy aklimatyzującej się miałem kombinezon w jego rozmiarze. Zaproponował, żebyśmy zagrali w marynarza – na kogo wypadnie ten bierze wszystko – czyli kombinezon i idzie na szczyt. No i wypadło na mnie.
Około 12 rozbiliśmy namiot (obóz IV) za przełamaniem (ja, Artur Hajzer i Jarek Gawrysiak) na wysokości 7100m. O 20 pobudka, a godzinę później wyjście na szczyt. Pogoda wręcz idealna: jasna noc, prawie pełnia, twardy śnieg (betony). Mieliśmy ponad 1000m różnicy wysokości do szczytu. Dzięki kontaktowi radiowemu z bazą (z Rafałem Fronią) dostawaliśmy konkretne wskazówki gdzie iść, który kuluar jest korzystniejszy. W dzień było ciepło. Staraliśmy się na zmianę torować w kierunku szczytu. Około 11 byliśmy tuż pod kopułą szczytową. Mieliśmy kłopoty z lokalizacją szczytu. O 11.30 Jarek Gawrysiak zrezygnował z dalszego wchodzenia, dostał radio od Hajzera z zaczął schodzić.
23 czerwca, o 13.30 stanęliśmy z Arturem na szczycie Nanga Parbat – dojście z obozu IV na szczyt zajęło nam ponad 16 godzin. Zrobiliśmy kilka zdjęć z flagą Polski, nie było czasu, ani pogody na podziwianie pięknych widoków.
Tuż przed 14 zaczęliśmy zejście ze szczytu. Załamała się pogoda, zaczął padać śnieg, pogorszyła się widoczność. Długimi zjazdami po śniegu dotarliśmy na wysokość około 7300. Groził nam już biwak w śniegu, ale Artur znalazł przejście na plateau, gdzie stał obóz IV. Doszedłem do namiotu około 21, po 24 godzinach akcji górskiej – był tam już Artur Hajzer i Jarek Gawrysiak.
24 czerwca zeszliśmy do obozu III. Tam, jako nasze zabezpieczenie czekał Arek Grządziel i Robert Kaźmierski. Kontynuowaliśmy zejście. Artur Hajzer z Arkiem i Robertem dotarli do bazy wieczorem. Ja z Jarkiem zatrzymaliśmy się w obozie II. 25 czerwca około 11 dotarliśmy do bazy.
26 czerwca większość uczestników wyprawy zeszła do Chilas. Dzisiaj w kierunku obozu I wychodzi Marcin Kaczkan i Ola Dzik – mają dobrą prognozę pogody; ze swoich baz wyszedł duet Włoch - Simone La Terra i Paweł Michalski; Amerykanka z wysokościowymi tragarzami, do obozu III dociera wyprawa Koreańska. W bazie pozostaję ja i Artur Hajzer w celu zabezpieczenia ostatniego ataku szczytowego naszej wyprawy.


Robert Szymczak


Robert Szymczak strzela w bazie na wiwat


Jarek Gawrysiak i Robert Szymczak na podszczytowym plateau

Dodał marek karnecki dnia 27.06.2010

cofnij