Blog Kacpra Tekieli

 

Długosz-Popko na Kotle Kazalnicy wiosennie klasycznie

16.04.2013. Długosz-Popko, Kocioł Kazalnicy, M7/M7+, Przemek Pawlikowski-Kacper Tekieli, czas: 5:28

16 kwietnia, załapując się jeszcze na sporo dobrze przekształconego śniegu, przeszliśmy wraz z Przemkiem Pawlikowskim drogę Długosz - Popko na ścianie Kotła Kazalnicy. Oto szczegóły:

W ścianę weszliśmy punktualnie o godzinie 5:50. Mając świadomość, że betonowa konsystencja śniegu, w którą nie wchodziło nic poza zębami raków i dziabek, nie wytrzyma próby słońca i w okolicach godziny 11 będzie juz tylko miłym wspomnieniem. W związku z tym juz wieczór wcześniej zastanawiałem się nad możliwiściami skrócenia sobie tej wspinaczki, a przynajmniej połączenia niektórych odcinków. Mimo połowy kwietnia poziom śniegu pod Kotłem był na tyle wysoki, aby stanowisko startowe wyznaczyć w wyzszym niz powszechnie przyjęto punkcie. 

Przemek Pawlikowski po wyjściu ze skracającej początek drogi załupy (nominalnie M7/M7+) fot. Kacper Tekieli

Zachęcony świetnie trzymającymi, choć płytkimi trawkami, oraz stabilnymi płatami śniegu, postanawiam forsować wariant prostujący dolnej części drogi. Dzięki wysokiemu startowi nie zakładam stanowiska przed wejściem do tej załupki i w ten sposób pierwszy wyciąg kończę około 10 metrów ponad nominalnie drugim stanowskiem kluczącego oryginału. Odcinek ten w schemacie zaprezentowanym u Jana Zurawskiego ma wycenę M7/M7+, jednak winien jestem podkreślić, że zarysowane wyżej warunki śniegowe i trawowe nie wymusiły na mnie większego wysiłku niz szóstkowy z plusem.

Zachęceni zaoszczędzonym czasem i sytym fragmentem drogi, prowadzeni tym razem przez Przemka, bojkotujemy kolejne stanowisko, a własne wyznaczamy znacznie powyzej zacięcia. 

Uciekając przed słońcem

 W kolejnym odcinku uda mi się ominąć az 3 "schematowe" stanowiska. Pierwsze tuz powyżej nas, drugie tuż pod płytą, pod którą droga trawersuje w stronę głównego spiętrzenia Kazalnicy i trzecie w tzw. "grocie". Kierowałem się prostą zasadą; zgodnie z powszechnym schematem to w grocie startuje wyciąg pokonujący skalny komin, jednak aby dostać się pod tę formację trzeba uprzednio wyjść za przełamanie tejże groty, co przekrzywia linę tworząc kąt ostry. Woląc ciągnąć całą linę w terenie śnieżnym niz skalnym, przedłuzam wyciąg do około 50 metrów i zakładam stanowisko około 4 metrów pod wspomnianym kominem, co być może zwiększa potencjalny współczynnik odpadnięcia, jednak niebagatelnie minimalizuje jego ryzyko.

Przemek Pawlikowski wychodzi z "groty" kończąc długi wyciąg prowadzący pod trudności komina. fot. Kacper Tekieli

Przemek Pawlikowski przed prowadzeniem komina (M6+). fot. Kacper Tekieli

 Komin sprawnie poprowadził Przemek. Przyznam, że z dołu rzeźba wyglądała znacznie atrakcyjniej; jednak zarówno kolana, jak i tułów musiały pójść w ruch.

Przemek w trudnościach komino-zacięcia. fot. Kacper Tekieli

W kolejnym wyciągu piątkowy próg skalny (posypało się, i co gorsza nie wszystko co powinno, proszę kolejnych o szczególną UWAGĘ!!!) wyprowadza nas na pola śniezno-trawiaste, które z kolei kilkadziesiąt metrów wyzej kończą symbolicznie drogę z czasem 5 godzin i 28 minut.

Na zdjęciu Przemek Pawlikowski. Z powodu rozmiękczającego się śniegu zdecydowaliśmy o zjazdach fot. Kacper Tekieli

opr. Kacper Tekieli, na podstawie zdjęcia Jana Zurawskiego. Fotografia zamieszczona w: Jan Zurawski, Kazalnica. Drogi zebrane, wyd. Fabryka Reklamy Jan Zurawski i KW Warszawa, W-wa 2012, s. 74

 

Na czerwono zaznaczono przebieg naszej wspinaczki wraz z miejscami stanowisk. Na podstawie schematu Mirosława Króla, wykorzystanego w: Jan Zurawski, Kazalnica. Drogi zebrane...dz.cyt. s.82

 

Przemek Pawlikowski i Kacper Tekieli po ukończeniu drogi Długosz-Popko w kotle Kazalnicy

Ostatnie zmiany: 18.04.2013

wróć

Komentarze:

Nie odnaleziono

Dodaj swój komentarz

Sponsor sprzętowy:
Partner programu:
Dostawca lin: