Blog Kacpra Tekieli

 

Bieg Rzeźnika 2012. Kilka słów o kolegach i zespole Pawlikowski-Tekieli.

Kacper Tekieli i Przemek Pawilkowski na starcie Biegu Rzeźnika 2012     fot. Monika Strojny

 

8 czerwca 2012 roku odbyła się kolejna edycja najpopularniejszego w Polsce ultramaratonu górskiego.

Dla niewtajemniczonych podaje kilka suchych faktów na temat wyścigu:

trasa: czerwony szlak beskidzki na odcinku Komańcza - Ustrzyki Górne

długość trasy: 79,6 km

deniwelacja: w górę: 3212 m, w dół 3128m

ilość startujących zespołów 2-osobowych: około 300

 

Bieg Rzeźnika, mimo dość wysokiej ceny startowej, przyciąga coraz większe rzesze biegaczy na różnym poziomie zaawansowania. W tym roku na starcie w Komańczy, na kilkadziesiąt minut przed wschodem czerwcowego słońca, tłoczyło się około 600 osób. Mimo chęci ustabilizowania początkowego tempa na średnim poziomie, aby mieć szansę na czołowy wynik, należało już na pierwszych kilometrach zostawić za sobą większość konkurentów. Udało się to bez większych komplikacji. Również powściągliwość w nawiązywaniu konkurencji z kilkunastoma czołowymi zespołami, na pierwszych 55 kilometrach trasy, stała się naszą mocną stroną. Tempomat ustawiony na nie-zawrotną, ale stałą prędkość pozwolił nam "łykać" kolejne zespoły w drugiej części biegu.

Oczywiście były momenty kryzysowe, u Przemka rzadziej, u mnie trochę częściej, jednak nie wpłynęły one znacząco, na kontynuację zawodów. I w ten sposób, pokonawszy 79, 6 km czerwonego szlaku wbiegliśmy na metę po 10 godzinach i 47 minutach biegu. Dało to nam 13 miejsce w zawodach na 232 klasyfikowane na mecie zespoły.

Przemek Pawilkowski i Kacper Tekieli w Berehach - na 71 km trasy. Minuta przerwy przed ostatnim

etapem Biegu Rzeźnika fot. Kasia Szarpak

Wśród tak licznego grona uczestników znalazła się oczywiście garść kolegów, o których wynikach chciałbym wspomnieć. Zacznijmy od niezmordowanej Oli Dzik i jej partnera Adama Ciućki, którzy na początku dali solidnie "do pieca". Na 36km trasy Adaś poczuł niedyspozycję , która to miała wyeliminować go z dalszej walki. Poddanie się jednak nie wchodzi w grę gdy jest się partnerem Oli, która to po holu z leśnego kija i późniejszym zaimprowizowaniu linki holowniczej pomogła kontuzjowanemu koledze przebiec kolejne blisko 50 km (!!!).  Zameldowali się na mecie po 14 h i 22minutach. Wielki szacunek za wolę walki.

Ola Dzik i Adam Ciućka, dobiegli do mety mimo przeciwości losu   fot. Monika Strojny

 

Jurek Natkański, który niedawno wrócił z długiej wyprawy, znalazł w sobie wystarczająco dużo rezerwy, aby ukończyć ultramaraton. Razem z Dorotą Ladą dobiegli do mety z czasem 13h 43 min. Gratulacje.

Paweł Stańko, mój stary kolego z bieszczadzkiego Gopru i tamtejszej straży granicznej, udowodnił, że jego praca to samo zdrowie i w "stanie dobrym" dobiegł do Ustrzyk Górnych, raze z Marcinem Musiałowskim po 12h i 20 minutach od startu.

Robert Gierula i Łukasz Kąkol zameldowali się na mecie z czasem 12h 48 min. Gratulacje!

 

Mimo czysto sportowego podejścia do przedsięwzięcia, aspekt towarzyski okazał się bardzo ważny i pomocny. Na każdym check-poincie czekali na nas rodzice Przemka, Artur Pędziwilk i Przemek Gorczyca, którzy zapewniali nam dobre samopoczucie i rzeczową pomoc na przepakach. Bardzo Wam dziękuję :).

Ela Pawlikowska była dobrym duchem zespołu Pawlikowski-Tekieli.    fot.Kasia Szarpak

 

Komplet wyników znaleźć można tu: http://www.biegrzeznika.pl/

Ja ze swojej strony dziekuję wszystkim kibicom i oczywiście Przemkowi za świetny kawał przebiegniętego wspólnie terenu :)

KT

 

 

 

Ostatnie zmiany: 17.06.2012

wróć

Komentarze:

Kamil Grudzień dnia 13.06.2012 o godzinie 09:37
Kacper Graty za znaczną poprawę w stosunku do poprzedniego roku, no i za pokonanie naszej pary :).
Kacper dnia 16.06.2012 o godzinie 06:18
a bardzo dziękuję :) różnica z tego co widzę nie była wielce znacząca między nami :) Pozdrawiam!

Dodaj swój komentarz

Sponsor sprzętowy:
Partner programu:
Dostawca lin: